Co za noc ?!

Ξ 9:27 AM | → 0 Comments | ∇ Hamamatsu |

Narazie tylko wersja angielska. Zapraszam do czytania!

 

From Frankfurt…

Ξ 2:02 AM | → 0 Comments | ∇ Hamamatsu |

Witam,

Siedzę na lotnisku we Frankfurcie. Jakoś się tak załatwiłem, że muszę tu siedzieć 4h. No ale już prawie zleciało. Oczywiście jako, że jestem uzależniony kupiłem sobie internet. Jak można inaczej przesiedzieć tyle godzin. No właśnie a propos siedzenia… w samolocie miałem szczęście. Dzisiaj były wolne miejsca więc za namową miłej stewardessy, przesiadłem się i miałem całe dwa dla siebie. Nawet mi się przespać udało. Więc nawet jeszcze nie padam.Tylko jakoś tu zimno. A w Hamamatsu… wczoraj wieczorem wracałem od Daniela rowerkiem do domu. Oblewaliśmy mój wyjazd (w sumie każda okazja jest dobra). I w nocy padał deszcz, taki miły ciepły deszcz i ciepły wiatr. No naprawdę miło mi było, szczególnie że miałem świadomość, że zaraz lecę do Polski i zobaczę tyle drogich mi osób. Hmmm chciałbym teraz też tak czuć, ale może po prostu jestem zmęczony.

 

Sapporo part 2

Ξ 1:06 AM | → 1 Comments | ∇ Hamamatsu |

Hello,

today only in English (probably almost all of you can understand). So, yesterday i had a presentation at the conference. Everything would be perfect if I didn’t mix my own title… hehe nice way to start a presentation. But anyway later it was good. Then we went to a restaurant and we had a really nice dinner. It was on the first floor of some old house- obviously the family business. The house was really old and of course we were sitting on tatami. We’ve noticed that a really cold current was blowing from below tatami. I think there was nothing under them. The food was of course Japanese style. At the beginning beer and as an appetizer a little fermented really stinking octopus! Buy I ate it and I’m proud of myself, because even our Japanese students didn’t like it! Afterward we ordered (students of course because my choice is limited to the things on the pictures…) many different things. It is kind of funny system. Everyone can order whatever he wants, and later we share the bill. Of course nobody is getting crazy and nobody orders the most expensive things. Usually I’m still a little hungry after the dinners like that but it’s nice, as I can try many different things. Later we just had some beers and sleeping time came. Today was a really nice and long day. I woke up in the morning and we went to the conference. Daniel and Zainal (my great friends from lab) had a presentation today. Daniel really sucked (as always). Actually I haven’t noticed that but thats his own opinion. After that we rented two cars and we went for a small trip. We had dinner again in very good restaurant. This time I had a soup with crabs, and a salmon fish eggs with rice and with salmon itself. Very simple but it was really good (actually I would get really angry if for that price it wasn’t). But fortunately it was! After the dinner we went back to the hotel and then to Sapporo downtown in the late evening. Sapporo for me is great. First and the most important: the streets are wide. Unlike in Japan. There is a lot of space in that city and you can feel that. And the second thing is … the nightlife. There is one passage where Japanese kids are sitting and playing at various instruments. Many people come there. Nice! There are many restaurants hotels, cinemas etc. there, but the most important – bars… Really nice city. I’d like to come here to see the snow festival!

 

Sapporo

Ξ 12:45 AM | → 1 Comments | ∇ Hamamatsu |

Witam!
Jestem obecnie w Sapporo! Jutro mam wystpienie na konferencji więc dzisiaj raczej nie będę się rozpisywał. Powiem tylko że mieliśmy dzisiaj troche szczęścia bo do Hamamatsu przyszedł tajfun. Ale my mu na szczęście zdążyliśmy uciec. Ineczej bysmy tkwili na lotnisku nie wiem ile. Lot był wesoły na początku bo i tak trochę trzęsło. Tylko samolot… chba dla mnie za wielki. Boeing 777. Chyba ze 3 min zajmuje dojście do swojego siedzenia. No ogromny!
Potem kolacja i kręgle… ale o tym jutro!
Dobranoc!

 

Osaka

Ξ 4:36 PM | → 0 Comments | ∇ Hamamatsu |

Skończył się właśnie (niestety) kolejny udany weekend. Siedzę w Shinkansenie i wracam do domu. Śmieszne wrażenie bo ponieważ chciałem zaoszczędzić , w tę stronę jechałem zwykłymi pociągami (co zajęło mi ponad 5h). A one, mimo że wyglądają jak nasze podmiejskie, wcale wolno w Japonii nie jeżdżą (ponad 100km/h). Shinkansenem natomiast zajmie mi to półtorej godziny. Dzięki temu mogłem spędzić praktycznie całą niedzielę w Osace. W ogóle do Osaki zaprosiła mnie moja znajoma Daria która jest Polką (w większości). Za zaproszenie dziękuję. Zaczynając od początku- w sobotę, gdy w końcu po długich bojach udało mi się dotrzeć do Osaki (koło 19) trafiłem od razu do restauracji gdzie Daria wraz ze swoimi współpracownikami świętowała no powiedzmy sobotę… Fajni ludzie bardzo. Szczególnie jeden Darii współpracownik był bardzo wesoły-Hayama. Zaskoczony byłem w sumie że o dziwo byłem w stanie 5 przez 10 zrozumieć (bo przecież japońskiego się oczywiście za bardzo nie uczę…). Opowiadał np. o Onsenie w którym dodatkowo jest się masowanym…. prądem. No i on w tym onsenie chciał po coś sięgnąć, przez co włożył rękę do wody daleko od siebie… No i wtedy poczuł różnicę potencjału jaka sie na tym pół metrze zrobiła… He he. no ogólnie śmiesznie opowiadał i dobrze się bardzo bawiłem. Aż w końcu przyszła Obacian (czyli babcia) i nas wywaliła. Obacian to była kelnerka, której się trochę baliśmy bo mówiła głosem niższym od Pawarottiego, a wyglądała jak Pani Frau (”Włatcy móch” – polecam btw.). Wywaliła nas bo tego dnia było wyjątkowo tanio, piwo np. kosztowało około 100 yenów-2,5 PLN co jest praktycznie za darmo w Japonii (w sklepie kosztuje 3 razy tyle). No i w związku z tym była zasada, że można zająć stolik tylko na 2h. Tak to jest w Japonii. Tutaj każde przyjęcie ma jasno określone godziny „od-do”. Potem wybraliśmy się na poszukiwanie hostelu dla mnie, ale że było już póżno jeden ze znajomych Darii zaoferował się mnie porzenocować. Tyle że jego dziewczyna się zezłościła że do niej nie przyjedzie, więc on do niej pojechał a ja zostałem sam w jego mieszkaniu. Hmm smiesznie… Aaaa jeszcze w międzyczasie poszliśmy na piwo w czasie którego zadzwonił Steve (mój znajomy od Jachtu) i powiedział że w Niedziele dostaje odznaczenie za to że wyciągnął dwójkę ludzi z dna bo wpadli samochodem do wody… Szacunek! Chyba za długo z nim rozmawiałem na zewnątrz bo po powrocie moje piwo dziwnie smakowało Tabasco…
Niedziela upłynęła na sielankowym włóczeniu się po Osace. Ogólnie Osaka to miasto zakupów. Raj dla dziewczyn. Dla każdego coś miłego. Od tanich sklepów po te najdroższe. My byliśmy np. w sklepie sportowym, gdzie na każdym z 9 pięter można było kupić ubrania do innego sportu (no bo w Japonii nie gra się w football w spodenkach od baseballa). Świątyń jakoś za bardzo nie oglądałem, bo w sumie to… wszystkie one podobne. Zresztą na pewno tu jeszcze wrócę. Potem biegiem w Shinkansen i do domu. Trzeba pracować. (Tyle że już mnie ciągną do baru na urodziny…) Oj chyba się dzisiaj znowu nie wyśpię. Ale od czego są poniedziałki!!! :)

 

Cimbing!

Ξ 4:35 PM | → 0 Comments | ∇ Hamamatsu |

W piątek poszliśmy na ściankę. To był pierwszy raz od bardzo bardzo dawna. Musze powiedzieć, że wspinanie się w Japonii tociekawe doświadczenie. Przy wilgotności około 70% i temperaturze 25 stopni C, ręcę pocą się w ciągu kilku chwil. Wspinanie się z mokrymi rękoma, szczególnie na górze- przy dachu, gdzie jest jeszcze cieplej jest w istocie wyzwaniem. Ale i tak było świetnie i zamierzam się wkrótce wybrać ponownie! Zdjęcia wkrótce.

 

  • Language

  • Last post

  •  

    • CEST: 2010-09-06 02:23
    • JST: 2010-09-06 09:23
  • Meta

  • 20897 pages viewed, 21 today
    8580 visits, 9 today
    FireStats icon Powered by FireStats